Chrystus jest fascynujący i czeka na Ciebie! Relacja ze spotkania Taize w Rzymie.

“Spacery po mieście urzekające, widoki wzrok przyciągające. I ekipa znakomita, o tak! Za serce chwyta” – to fragment tekstu z pocztówek, jakie wysyłaliśmy do przyjaciół. I rzeczywiście Rzym, ze swoją bogatą historią i architekturą, jest miastem urzekającym. Piękno tutejszych bazylik sprzyjało wyciszeniu i specyfice modlitw w duchu wspólnoty z Taize. I jak tu nie dostrzec wielkości i potęgi naszego Boga? Widać Go wszędzie, a zwłaszcza w ludziach! Tu przechodzimy do chwytającej za serce ekipy. Miniony wyjazd to był przede wszystkim czas fascynujących rozmów. Gadaliśmy zarówno o głupotach, jak i poważnych sprawach.  I po prostu byliśmy razem. Głębokie “rozkminy” w tramwaju na tematy Kościoła, wspólnoty, żywe dyskusje większym gronie, ale też kameralne rozmowy, które w naturalny sposób stawały się wzajemnym świadectwem  . To przychodziło tak zwyczajnie. Bo przecież wszyscy pytamy, szukamy, zastanawiamy się. My, młodzi, wciąż chcemy więcej!

Ale przejdźmy do początku. Gdy dotarliśmy do Rzymu po 25-cio godzinnej podróży każdy ze swoim bagażem przebył długą drogę do miejsca noclegowego. Niektórzy trafili do rodzin, inni szkół, sal parafialnych czy pod opiekę sióstr zakonnych. Jednak część z nas nocowała na ogromnych halach (ok. 3000 osób , w jednej dziewczyny, w drugiej chłopcy). Tu pojawiły się pierwsze rozczarowania. Ale jak to? Kasia, która zdecydowała się na wyjazd w ostatnim momencie, mówiła do mnie: “Co ja tu robię? Myślałam, że przyjmą nas rodziny, będzie okazja rozwinąć włoski. A tu goła podłoga, w prysznicu zimna woda…”  Tak rzeczywiście było. Ale okazało się, że to przestało mieć znaczenie. A wyjazd nabrał mocniej charakteru pielgrzymki.  Więcej czasu przebywaliśmy razem  w naszej radomskiej grupce. Wieczorami łapaliśmy za gitarę, przyłączali się do nas młodzi z innych krajów. Po całym dniu wrażeń bez problemu spaliśmy do rana.

Niezapomnianym momentem wyjazdu jest spotkanie z Ojcem Świętym. Na Plac Świętego Piotra trzeba było wejść wcześniej, więc trochę przemarzliśmy czekając. Niesamowity był czas oczekiwania, ogólna atmosfera na placu i radość po pojawieniu się Benedykta XVI, trudno to opisać. Papież powiedział do nas: “Chrystus nie odciąga was od świata. On was posyła tam, gdzie przygasa światło, abyście je nieśli innym. Tak, jesteście powołani, abyście byli małymi kagankami dla tych, którzy was otaczają”. Czy jestem na jakimś spotkaniu z naszym papieżem, czy czytam jego teksty, zawsze czuje jak przenika je nadzieja, to niezwykłe.

Nie ma możliwości, by opisać wszystkie szczególne chwile wyjazdu, ale warto jeszcze wspomnieć o jednym, czyli spotkaniu diecezjalnym z biskupem Henrykiem Tomasikiem. Zanim jednak na nie dotarliśmy spotkaliśmy się naszą grupą akademicką na Placu Świętego Piotra. Stanęliśmy w kręgu, Agata wzięła w dłoń gitarę, którą przejął później ksiądz Mariusz (jednocześnie nasz rzymski przewodnik), Wojtek grał na cajonie (instrument perkusyjny w kształcie prostopadłościennego pudła) i zaczęliśmy śpiewać  Barkę. Dołączali do nas przechodzący Polacy. Potem były kolędy, pieśni oazowe. Tańczyliśmy, skakaliśmy, śpiewaliśmy – na chwałę Pana! Oj, była radość! Przyłączały się do nas osoby innych narodowości. Takie spontaniczne śpiewy miały miejsce również w trakcie oczekiwania na posiłki w ogromnym tłumie młodych.

Z taką radością poszliśmy na spotkanie z naszym biskupem. Rozpoczęliśmy je od Koronki do Bożego Miłosierdzia i adoracji Najświ ętszego Sakramentu. Potem były świadectwa Julki, Wojtka i niespodziewane piękne świadectwo Mateusza. Dalej był czas na zadawanie pytań Ojcu naszej diecezji. Prowadziłam to spotkanie razem  z Łukaszem. Poruszyła mnie duża otwartość naszego Biskupa, chęć rozmowy i zaangażowanie w spotkanie. Wiele osób opowiadało mi potem, że to był świetny czas. Docenili przygotowanie takiego spotkania właśnie w Rzymie.

Żałuję, że moje zaangażowanie w organizowane wspólne modlitwy podczas wyjazdu nie było większe, że to trochę zaniedbaliśmy,  ale to wskazówka na przyszłość. Rzym tak mnie urzekł, że chciałabym tam wrócić! W pięknie tego miasta, a zwłaszcza bazylik widziałam dzieło Stwórcy.  Odczułam Go we wspólnie śpiewanych pieśniach. Dostrzegłam po raz kolejny, jak działa w życiu innych osób, jak ich dotyka i jak oni odkrywają w Nim szczęście. Skoro ludzie są tak fascynujący to jak  niezwykłym musi być Ten, który nas stworzył. Chrystus żyje, jest fascynujący i czeka na Ciebie!

Anna Kowalczyk, DA Radom

2013-01-01T09:49:08+01:00
Ta strona używa plików Cookies. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. OK